Wybrane recenzje z lat 1996 – 2006


ze spektaklu Tosca G. Pucciniego w Poznaniu

… Przyjemnością wielką było natomiast słuchanie i oglądanie Bogusława Szynalskiego w partii barona Scarpia podczas drugiej premiery. Śpiewak obdarzony pięknym barytonem wykonał tę partię rewelacyjnie, a przy tym stworzył postać szefa policji rzymskiej budzącą postrach, ale i wyniosłą, który prowadzi grę mającą na celu zaspokojenie perwersyjnych popędów erotycznych”.

Jan Stanisław Witkiewicz, Wiadomości kulturalne, 19.02.1996

ze spektaklu Tosca G. Pucciniego w Poznaniu
… Do tego wszakże, by wystawić Toskę potrzeba jeszcze śpiewaków z talentem i indywidualnością. W spektaklu z tak zwaną drugą obsadą, którą oglądałem, tymi atutami obdarzony jest niewątpliwie Bogusław Szynalski. Jego baron Scarpia od pierwszego momentu budzi grozę i postrach, a w grze jaką prowadzi z Toską o życie Cavaradossiego objawia nie tylko poczucie siły i władzy, ale także intrygującą dozę erotycznej perwersyjności. Od strony wokalnej Bogusław Szynalski prezentuje się nie mniej interesująco, a jego baryton zyskał w tym spektaklu interesującą, mroczną barwę.

Jacek Marczyński, Rzeczpospolita, 19.02.1996

ze spektaklu Nabucco G. Verdiego w Poznaniu
… Ale cóż, w każdym repertuarze dyrekcja zastrzega sobie prawo do zmiany obsady, i tym razem z tego skorzystała. Ostatecznie nie ma czego żałować, bowiem główną rolę kreował z powodzeniem Bogusław Szynalski, świetny wokalnie i aktorsko.

Wilfried Górny, Dziennik Poznański, 09.04.1998

ze spektaklu Tosca G. Pucciniego we Wrocławiu
… Irzykowska ma znakomitego partnera, Scarpia Bogusława Szynalskiego. Potężny, o dużym głosie, psychicznie przytłacza drżącą o swój los Toskę. Dialog Irzykowska – Szynalski jest precyzyjnie skonstruowany, głosowo, sytuacyjnie w drobnych gestach odwrócenia głowy, ruchach rąk.

Wojciech Dzieduszycki, Odra, wrzesień 1998

ze spektaklu Falstaff G. Verdiego we Wrocławiu
… Jedna postać różni się od innych. To właśnie Falstaff, nie bohater lecz raczej ofiara zdarzeń. Wbrew inscenizacyjnej tradycji nie stara się rozśmieszać przesadnie grubym brzuchem, zabawną peruką czy fikuśnym strojem. To człowiek taki jak inni. W jego marzeniach o miłości i sławie, w poszukiwaniach oznak szacunku jest coś komicznego, ale i tragicznego zarazem. Bogusław Szynalski nie chce tylko bawić widza, nie puszcza do niego oka, raczej proponuje chwilę zadumy nad losem grubego szlachcica, któremu tak naprawdę życie nie szczędzi razów. To bardzo konsekwentnie poprowadzona rola, zarówno aktorsko, jak i wokalnie, by wspomnieć choćby świetnie zaśpiewany monolog o honorze.

Jacek Marczyński, Rzeczpospolita, 17.01.2000

ze spektaklu Falstaff G. Verdiego we Wrocławiu
… W piątkowym spektaklu Falstaffa śpiewał Bogusław Szynalski. Był Falstaffem bardzo przekonującym, zabawnym, trochę cynicznym, trochę ironicznym i doskonale dysponowanym głosowo.

Anita Tyszkowska, Wieczór Wrocławia, 17.01.2000

ze spektaklu Falstaff G. Verdiego we Wrocławiu
… Taki efekt sprzyjał też bardzo dobrej interpretacji trudnych zadań aktorskich i wokalnych przez wykonawców głównych ról. Bogusław Szynalski zagrał tytułowego Falstaffa brawurowo, podkreślając swoją grą i swoim głosem rubaszny charakter tej postaci.

Walentyna Węgrzyn, Słowo Polskie, 18.01.2000

ze spektaklu Madame Butterfly G. Pucciniego w Poznaniu
… O Pinkertonie tak powiedział Konsul Sharpless – świetny Bogusław Szynalski w tej roli – nieskomplikowane zasady dodają życiu powabu, ale zabijają serce.

Trubadur, lipiec-wrzesień 2000

ze spektaklu Aida G. Verdiego w Poznaniu
… Wybrałam się na drugi spektakl, 22 maja 2001. Nie po raz pierwszy okazało się, że kolejny spektakl jest bardziej udany niż premiera (po konsultacji z Klubowiczami będącymi na premierze oraz prezentacji spektaklu w telewizji regionalnej), chociaż akty III i IV na premierze były już na nieco wyższym poziomie, a Bogusław Szynalski w roli Amonasra podobał mi się znacznie bardziej niż Jerzy Mechliński, śpiewający w przedstawieniu, na którym byłam obecna. Wszyscy wykonawcy wywarli na mnie świetne wrażenie, zarówno śpiewem, jak i grą aktorską.

lipiec 2001

z recenzji nagrania CD Trubadura G. Verdiego
… Opera Wrocławska nie spełniła jednak postulatu Carusa i zdołała zgromadzić tylko trójkę wyśmienitych artystów: Bogusława Szynalskiego, Barbarę Kubiak i Elżbietę Kaczmarzyk-Janczak.

Stanisław Dubiski, Ruch Muzyczny, 23.12.2001

ze spektaklu Makbet G. Verdiego w Poznaniu
…Tytułową partię śpiewa Bogusław Szynalski, to świetny głosowo Makbet – wyniosły, ale załamujący się tragicznie w chwilach niepewności i rozpaczy.

Wojciech Dzieduszycki, Odra, nr 12, 2001

ze spektaklu Nabucco G. Verdiego we Wrocławiu
… Doskonały głosowo i aktorsko Bogusław Szynalski w roli tytułowej, bardzo dobrze śpiewająca Abigaille – Barbara Kubiak.

Wojciech Dzieduszycki, Odra, nr 12, 2001

z recenzji nagrania CD Trubadura G. Verdiego
… Pięknie i uwodzicielsko na płycie brzmi głos Bogusława Szynalskiego (hrabia Luna). To samo można powiedzieć o kreacji wokalnej Mikhaila Davydova (Manrico).

Stefan Drajewski, Głos Wielkopolski, 03.02.2001

z recenzji nagrania CD Trubadura G. Verdiego
…W imponującej formie wokalnej znajduje się także Bogusław Szynalski, który nagrał tu partię czarnego charakteru – hrabiego Luny.

Michał Lenarciński, Dziennik Łódzki – Wiadomości Dnia, 14.02.2001

ze spektaklu Carmina burana C. Orffa we Wrocławiu
… Nie mniejszą przyjemnością było słuchanie Bogusława Szynalskiego w partii Opata oraz Jacka Jaskuły jako Poety i Apolla. Pierwszy z panów nie tylko imponował wspaniałą dykcją łacińskiego tekstu i pięknym wyrównanym brzmieniem, ale okazał się też znakomity aktorsko.

Adam Czopek, Nasz Dziennik, 25.06.2001

ze spektaklu Nabucco G. Verdiego we Wrocławiu
… Wokalne emocje, dzięki wzorowemu appoggio, najlepiej kontroluje Bogusław Szynalski, toteż jego Nabucco, choć libretto usprawiedliwiałoby nawet histerię, trzyma się w ryzach, tchnąc iście królewską szlachetnością. W scenach pychy, zmącenia umysłu, rozpaczy i wybawienia jest na tyle przekonujący, że staje się prawdziwie tytułowym bohaterem opery.

Małgorzata Komorowska, Ruch Muzyczny, 23.12.2001

ze spektaklu Tosca G. Pucciniego w Poznaniu
… Nie zawiódł za to Bogusław Szynalski kreujący w tym przedstawieniu Scarpię. Świetna dyspozycja głosowa, silny, pewny i czysty śpiew oraz charakterystyczne dla tego śpiewaka, bardzo dobre aktorstwo. Scarpia w jego wykonaniu jest bardzo realistyczny i miły dla ucha… Nie usłyszeliśmy tego wieczoru wielkiej kwestii „Questo e il bacio di Tosca !”, ale ten śmiertelny pocałunek miał miejsce. To dyrektor naczelny wystawiając taką „Toskę”, jaka widzieliśmy, złożył go na dziele wielkiego Pucciniego.

Marcin Pączkowski, 18.01.2002

National Theatre, Taipei
… Za nami przedstawienia „Nabucco” i „Trubadur”, jednak jutro i w sobotę polecamy trzy spektakle „Aidy” z Barbarą Kubiak w roli tytułowej i Bogusławem Szynalskim w roki Amonasro (spektakl sobotni oraz popołudniowe przedstawienie niedzielne). Te dwa ostatnie waśnie zasługują na szczególna uwagę i żaden miłośnik opery nie powinien ich opuścić. Znakomita para solistów wystąpi również dziś wieczorem w spektaklu „Gala Verdi”. Zobaczymy sceny z pięciu oper Verdiego (trzy wspomniane oraz „Falstaff” i „Rigoletto”).

Bradley Winterton, Taipei Times, luty 2002

ze spektaklu Złoto Renu R. Wagnera we Wrocławiu
… Najwięcej oklasków zebrał jednak Bogusław Szynalski z Teatru Wielkiego w Poznaniu, który wcielił się w Wotana, z odpowiednim dostojeństwem kreując postać władcy bogów.

Adam Furyk, Słowo Polskie, 20.10.2003

ze spektaklu Złoto Renu R. Wagnera we Wrocławiu
… W pieczołowicie dobranej polskiej obsadzie jedynie Bogusław Szynalski śpiewający partię Wotana ma większe doświadczenie w kreowaniu wagnerowskich partii. To właśnie wyczuwało się od pierwszej chwili. Jego Wotan to dumny władca, któremu nieobce jest dążenie do władzy absolutnej. Świetnie pokazał to w IV scenie, kiedy stoi bez ruchu wpatrzony w czarodziejski pierścień migoczący na jego palcu: liczył się tylko on i nic więcej!

Adam Czopek, Nasz Dziennik, 23.10.2003

ze spektaklu Walkiria R. Wagnera we Wrocławiu
… Najjaśniejszym punktem dramatu Wagnera była kreacja Ewy Vesin w parti Zyglindy. Młoda sopranistka ze spektaklu na spektakl śpiewa coraz piękniej. Piątkowego wieczoru [22 października]głos Margerity Stein w roli Brunhildy przez cały spektakl brzmiał bardzo dobrze i pewnie. Świetnie odnalazł się w roli Wotana Bogusław Szynalski.

Magdalena Talik, Słowo Polskie Gazeta Wrocławska, 25.10.2004

ze spektaklu Gracze D. Szostakowicza w Poznaniu
… Macieja Prusa wsparli śpiewacy będący zarazem dobrymi aktorami. Bogusław Szynalski, Andrzej Ogórkiewicz, Karol Bochański i ten czwarty, oszukany w finale – Michał Marzec tworzą zgrany kwartet, kreśląc przy tym zróżnicowane typy. Dobrze radzą sobie z pułapkami muzyki, wymagającej innego typu śpiewania niż klasyczna opera.

Jacek Marczyński, Rzeczpospolita, 07.03.2005

ze spektaklu Gracze D. Szostakowicza w Poznaniu
… Partytura „Graczy” nie wymaga od śpiewaków włoskiej emisji i pięknej frazy – wręcz przeciwnie, wskazane są pewne szorstkości i nawet ludowe prymitywizmy. I w tej konwencji wszyscy soliści sobotniej premiery umieli się znakomicie znaleźć. Ich głosy brzmiały przekonująco, prawdziwie, były stopione z postaciami scenicznymi, z grą aktorską. A ta zasługuje na specjalne uznanie, kierując przy tym uwagę na pracę reżysera, który, przestrzegając zasady jedności miejsca i akcji, każdego solistę poprowadził inaczej, tworząc zeń kapitalną postać, sugestywną i niezbędną w Gogolowskiej dramaturgii.

Tadeusz Szantruczek, Gazeta Poznańska, 07.03.2005

ze spektaklu Gracze D. Szostakowicza w Poznaniu
… I oto w jedynej w całym spektaklu, pomysłowej swą wielofunkcyjnością i symboliką, scenografii hotelowego pokoju operowi soliści zaczynają grać. I tutaj wszystko gra. Choć na czoło wysuwają się ekspresyjnością zbudowanych postaci: Bogusław Szynalski (Pocieszliwy), Michał Marzec (Ichariew), czy Zamuchryszkin (Bartłomiej Szczeszek).

Andrzej Chylewski, Głos Wielkopolski, 08.03.2005

ze spektaklu Gracze D. Szostakowicza w Poznaniu
… Poznańscy śpiewacy tworzą wyraziste, silnie zindywidualizowane typy; dotyczy to szczególnie trójki szulerów – Krugla (Karol Bocheński), Szwochniewa (Andrzej Ogórkiewicz) i Pocieszliwego (Bogusław Szynalski).

Tomasz Cyz, Tygodnik Powszechny, 17.03.2005

ze spektaklu Zygfryd R. Wagnera we Wrocławiu
… Wspaniale te intencje odczytał Uwe Eikötter z Niemiec, kreujący postać karła Mimego: postać dynamiczną, wyrazistą aktorsko i wokalnie, w pełni ludzką, małą i groźną zarazem. Mniej od niego sugestywny aktorsko, ale równie przekonujący wokalnie był Zygfryd w ujęciu Rosjanina Leonida Zakhozhaeva. Międzynarodowe grono bohaterów uzupełniał autorytatywnie polski śpiewak Bogusław Szynalski w roli Wędrowca-Wotana.

Artur Bielecki, Gazeta Wyborcza, 20.06.2005

ze spektaklu Zygfryd R. Wagnera we Wrocławiu
… Jak zwykle można się było zachwycać dojrzałą, w każdym calu, kreacją Bogusława Szynalskiego, który śpiewając (i to jak!) partię Wędrowca, stał się jedynym w Polsce śpiewakiem mającym tę skomplikowaną partię w dorobku artystycznym.

Adam Czopek, Nasz Dziennik, 23.06.2005

ze spektaklu Zygfryd R. Wagnera we Wrocławiu
… Bogusław Szynalski stworzył frapującą postać Wędrowca-Wotana.

Józef Kański, Ruch Muzyczny, 29.07.2005

ze spektaklu Zygfryd R. Wagnera we Wrocławiu
… Z kolei Wotan, występujący w Zygfrydzie jako Wędrowiec, albowiem wraz z boską mocą utracił kontrolę nad biegiem wydarzeń i z ich aktywnego kreatora przeobraził się w biernego obserwatora, znalazł dojrzałego interpretatora w osobie Bogusława Szynalskiego. Dysponuje on barytonem o rozległej skali i nasyconym dźwięku, przez Włochów zwanym robusto, co wraz ze znacznym doświadczeniem scenicznym daje mu pełną swobodę w doborze odpowiednich środków wyrazu.

Lesław Czapliński, Opcje, nr 3, 2005

ze spektaklu Zmierzch Bogów R. Wagnera we Wrocławiu
… w „Zmierzchu Bogów” najlepsze kreacje stworzyli właśnie Polacy… świetnie interpretujący muzykę Wagnera Bogusław Szynalski (Gunther). Polacy nie stanowili też tła dla zagranicznych gości. Rosyjski tenor Leonid Zakhozhaev okazał się solidnym Zygfrydem, ale brakowało mu dramatycznej wyrazistości, a głos Amerykanki Nadine Secunde (Brunhilda), który zachwycił mnie w 1992 w Bayreuth nie ma już tego blasku co dawniej.

J. Marczyński, Rzeczpospolita, 26.06.2006

ze spektaklu Zmierzch Bogów R. Wagnera we Wrocławiu
… Bardzo dobrze wypadli panowie, tworząc pewien zespół solistów: Leonid Zakhozhaev (Zygfryd), Bogusław Szynalski (Gunther), Paweł Izdebski (Hagen). Nie zawsze natomiast podobała mi się niepewna intonacyjnie Brunhilda, Amerykanka Nadine Secunde

K. Hawryluk, Gazeta Wyborcza, 26.06.2006

ze spektaklu Zmierzch Bogów R. Wagnera we Wrocławiu
… Bogusław Szynalski w pierwszych trzech częściach „Pierścienia Nibelunga” był obsadzony jako Wotan / Wędrowiec, zaś w „Zmierzchu Bogów” usłyszeliśmy artystę świadomego swojej osobowości Gunthera. Zarówno wokalnie, jak i aktorsko stworzył odpowiednio kontrastową partię, co nadało spektaklowi dodatkowych, interesujących walorów.

S. Mauß, Opernglass, wrzesień 2006

ze spektaklu Zmierzch Bogów R. Wagnera we Wrocławiu
… Wrocławianie mogą być dumni z polskich solistów. Bogusław Szynalski (Gunther), Paweł Izdebski (Hagen) i Nadine Secunde (Brunhilda) stworzyli absolutnie współgrającą, homogeniczną obsadę.

C. Prokop, Opernwelt, sierpień 2006

ze spektaklu Zmierzch Bogów R. Wagnera we Wrocławiu
… Tym bardziej z ogromną wewnętrzną ekspresją zabrzmiał głos Bogusława Szynalskiego (Gunther) i Ewy Vesin (Gutrune). Szynalski oferuje pełną siły wyrazu głosową kreację i uosabia swoją rolę niespotykaną indywidualnością. W porównaniu do niego Paweł Izdebski w roli Hagena pozostaje wyraźnie w tle. Okazuje się, że nie jest przedstawicielem diabolicznej siły, jaką być powinien i nie brzmiał w tej roli odpowiednio potężnie, nie podołał w prowadzeniu tej sceny. Za to tę sceną poprowadził doskonały Gunther, który wyraźnie panował nad wszystkim i ze swoją siostrą byli dla siebie równymi partnerami.

Meike Nordmeyer, czerwiec 2006

ze spektaklu Zmierzch Bogów R. Wagnera we Wrocławiu
… Bogusław Szynalski dodał do swych wagnerowskich sukcesów kolejną świetnie zaśpiewaną partię Gunthera.

A. Czopek, Nasz Dziennik, 26.06.2006

ze spektaklu Zmierzch Bogów R. Wagnera we Wrocławiu
… Bogusław Szynalski jako władca Gibichungów – Gunther, budził uznanie siłą ekspresji, oraz doskonałym zrozumieniem charakteru kreowanej postaci.

J. Kański, Ruch Muzyczny, lipiec 2006

ze spektaklu Zmierzch Bogów R. Wagnera we Wrocławiu
… Kilkutysięczna publiczność w wielkim skupieniu śledziła losy bohaterów tego największego muzyczno-teatralnego dzieła XIX wieku, nagradzając wykonawców po zakończeniu spektaklu długotrwałą owacją na stojąco, a byli nimi soliści Opery Wrocławskiej (w większości) i kilku ze scen światowych oraz studwudziestoosobowa orkiestra i stuosobowy chór. Nie pozostający w tle renomowanych zagranicznych solistów (Amerykanka Nadine Secunde jako Brunhilda czy Rosjanin Leonid Zakhozhaev – Zygfryd), Polacy stworzyli najbardziej udane role – Ewa Vesin (Gutrune), Paweł Izdebski (Hagen) i Bogusław Szynalski (Gunther).

E. Ratajczyk, Twoja Muza, lipiec 2006

ze spektaklu Traviata G. Verdiego w Xanten
… Soliści głównych partii świetnie śpiewali, młody tenor Pavlo Tolstoy (Alfred) był coraz lepszy w miarę rozwijającej się akcji. Jego ojciec, Giorgio Germont, baryton Bogusław Szynalski brzmiał świetnie, tak w wysokich, jak i niskich dźwiękach, pewnie interpretując swą rolę.

J. Karsten, Verdi Oper, La Traviata, Neue Rheinische Zeitung, 15.08.2006

ze spektaklu Traviata G. Verdiego w Xanten
… Jolanta Żmurko (Violetta) i Pavlo Tolstoy (Alfred) mogli cieszyć się stojącą owacją na zakończenie spektaklu. Owacja ta należała również do Bogusława Szynalskiego, który śpiewał partię ojca Germonta.

W. Hoppe, Rheinische Post, 14.08.2006

ze spektaklu Trubadur G. Verdiego w Xanten
…. Bogusław Szynalski zachwycił swoim potężnym bas-barytonem w partii Hrabiego Luny, szczególnie w scenach wojennych.

W. Hoppe, Rheinische Post, 19.08.2006